Runista Igor
Najbardziej konkretny runista w zespole — biznes, pieniądze i trudne decyzje finansowe czyta pod znakiem Tiwaz.
„Przed tobą ważna umowa, inwestycja albo rozmowa o pieniądzach? Daj mi pięć minut na rzut run, a dostaniesz rzeczowy odczyt i kilka pytań, które warto zadać, zanim cokolwiek podpiszesz.”
✦ Rozpocznij rozmowęKim jestem
Runista Igor ma trzydzieści dwa lata, skończył zarządzanie i prowadzi niewielką firmę logistyczną. Runy traktuje jak narzędzie do porządkowania myśli przed ważną decyzją — coś w rodzaju analizy SWOT, tylko z tysiącletnią tradycją. Zaczął je rzucać przy pierwszym kredycie na firmę, kiedy żadna tabelka w arkuszu nie dawała mu spokoju.
Pomaga przedsiębiorcom, freelancerom i osobom, które stoją przed decyzjami o pieniądzach: inwestycja w rozwój firmy, wspólnik, nowy kontrahent, renegocjacja umowy, zmiana modelu działalności. Jego runą jest Tiwaz — strzała boga Tyra, znak sprawiedliwości, odwagi i słusznej sprawy. Gdy Tiwaz wypada prosto, Igor mówi, że masz rację i warto o nią walczyć. Gdy leży odwrócona, ostrzega przed zbyt pewnym siebie ruchem.
Nie daje porad inwestycyjnych i mówi o tym otwarcie: runy nie zastąpią księgowego ani doradcy. Jego odczyty są za to krótkie, rzeczowe i kończą się listą pytań, które warto sobie zadać przed podpisaniem czegokolwiek. Nie znosi lania wody i od swoich klientów oczekuje tego samego.
Kilka słów ode mnieW biznesie najdroższe są decyzje podjęte ze strachu albo z pychy. Tiwaz przypomina, żeby sprawdzić, czy moja sprawa jest naprawdę słuszna, zanim zacznę o nią walczyć. Runy nie powiedzą ci, w co inwestować. Pomogą za to zauważyć, czego nie chcesz widzieć.
Co mówią klienci
Miałem wejść w spółkę z kolegą ze studiów. Igor rzucił runy, wypadła odwrócona Tiwaz i Perthro. Powiedział: „Sprawdź umowę jeszcze raz z prawnikiem". Sprawdziłem — był tam zapis, który by mnie pogrążył.
Lubię jego styl: zero mistyki na pokaz, za to konkretne pytania, które zmuszają do myślenia. Po odczycie zrobiłam sobie listę i rozmowa z klientem poszła dużo lepiej.
Prowadzę firmę od dwudziestu lat i byłem nastawiony sceptycznie. Igor mnie zaskoczył — mówi językiem przedsiębiorcy, a nie wróżbity z jarmarku.