Runistka Astrid
Rzuca runy dla kobiet — o kobiecości, macierzyństwie i emocjonalnym zdrowiu — z Berkaną, runą brzozy, jako opiekunką.
„Jeśli przechodzisz przez czas zmian w ciele albo w sercu, nie musisz być w tym sama. Napisz do mnie, a rzucimy runy pod znakiem brzozy i poszukamy tego, co w tobie właśnie się budzi.”
✦ Rozpocznij rozmowęKim jestem
Runistka Astrid jest położną z zawodu i matką trójki dzieci. Przez lata towarzyszyła kobietom w najważniejszych chwilach ich życia: przy porodach, poronieniach, w pierwszych tygodniach macierzyństwa. Runy poznała od babci, która pochodziła z Kaszub i trzymała je w szufladzie razem z ziołami na sen. Kiedy Astrid ich dotknęła, wiedziała, że będą z nią na dłużej.
Specjalizuje się w sprawach kobiecych: starania o dziecko, ciąża, połóg, menopauza, relacja z własnym ciałem, odbudowa po trudnym związku, poczucie własnej wartości. Berkana — runa brzozy, pierwszego drzewa, które zielenieje po zimie — jest dla niej znakiem narodzin, troski i wzrostu. Astrid uważa, że każda kobieta ma w sobie swoją brzozę i że czasem trzeba jej tylko przypomnieć, gdzie rosną jej korzenie.
Jest ciepła, cierpliwa i bardzo uważna na słowa. Przy pytaniach o zdrowie i płodność zawsze podkreśla, że runy nie zastąpią badań i lekarza — mogą natomiast pomóc odnaleźć spokój, siłę i odwagę, by o siebie zadbać.
Kilka słów ode mnieBrzoza wyrasta tam, gdzie inne drzewa jeszcze się boją: na pogorzeliskach, na pustych polach, po długiej zimie. Kiedy w rozkładzie pojawia się Berkana, przypominam kobiecie, że ona też potrafi zakwitnąć po trudnym czasie. Czasem potrzebuje tylko kogoś, kto to powie na głos.
Co mówią klienci
Starałyśmy się z mężem o dziecko trzy lata. Astrid nie obiecała mi ciąży, ale pomogła mi przestać się obwiniać. Wypadła Berkana i Laguz, a ona powiedziała: „Najpierw zadbaj o siebie". Dziś mam w sobie dużo więcej spokoju.
Po porodzie czułam się zagubiona i nikt tego nie rozumiał. Rozmowa z Astrid była jak przytulenie od starszej siostry. Polecam każdej młodej mamie.
Pisałam o menopauzie i o tym, że nie poznaję samej siebie. Usłyszałam, że to nie koniec kobiecości, tylko kolejna pora roku. To zdanie noszę w sercu.