✦ Ezoterium Encyklopedia

Cztery Światy i dusza człowieka

Acilut, Bria, Jecira, Asija - łańcuch zstępowania

Kabała 6 min czytania 1 114 słów

Zasadniczym problemem teoretycznym, przed którym stanęli dawni analitycy, była kwestia odległości ontologicznej. Sam podstawowy schemat dziesięciu etapów w żaden sposób nie tłumaczył, w jaki sposób od czystego, abstrakcyjnego źródła dociera się ostatecznie do fizycznej materii, takiej jak drewno czy kamień. Rozpiętość między niematerialną przyczyną a najtwardszym skutkiem okazała się zbyt duża, by pomieścić ją w jednej prostej skali.

Z tego powodu zaszła pilna potrzeba wprowadzenia dodatkowych, potężnych stopni oddalenia, które opisywałyby zmianę gęstości samego środowiska. Skupienie się wyłącznie na stopniach wewnątrz jednego porządku nie wystarczało do opisania procesu nabierania wagi przez przekazywaną informację. System wymagał narzędzia, które podzieliłoby cały proces na całkowicie odrębne skale rzeczywistości.

Zaproponowane rozwiązanie miało na celu zabezpieczenie spójności logicznej całego procesu. Dzięki wprowadzeniu tych sztywnych ram referencyjnych, przepływ stał się procesem kaskadowym, w którym to samo zjawisko manifestuje się w zupełnie innych warunkach fizyki na każdym kolejnym kroku w dół.

Rozróżnienie to zostało precyzyjnie zakodowane w samych nazwach opisywanych obszarów. Oparto je na czterech hebrajskich czasownikach, oznaczających w odpowiedniej kolejności: wyłanianie, stwarzanie, formowanie i na samym końcu wykonywanie. Dobór tych słów nie był przypadkowy, lecz wskazywał na malejącą intensywność działania w miarę oddalania się od punktu startowego.

Wszystkie te cztery określenia występują obok siebie w jednym konkretnym wersecie z Księgi Izajasza. Ten krótki fragment tekstu posłużył jako twarda, niepodważalna podstawa tekstualna do wyprowadzenia całego, niezwykle rozbudowanego podziału strukturalnego. Egzegeci uznali to nagromadzenie synonimów za techniczną instrukcję rozwarstwienia przestrzeni.

Kolejność użycia tych czasowników opisuje proces, w którym każdy kolejny etap oznacza coraz mniejszy i słabszy bezpośredni udział sprawcy w powstającym ostatecznie dziele. Im słowo określa czynność bardziej zaawansowaną w czasie, tym bardziej autonomiczny staje się obiekt, a słabszy staje się pierwotny impuls stwórczy.

Na najwyższym z tych poziomów absolutnie nie występuje jeszcze jakikolwiek podział na to, co aktywnie działa, oraz na to, co w wyniku tego działania powstaje. Jest to stan całkowitej spójności, w którym podmiot i przedmiot operacji nie zostały w żaden sposób rozdzielone. Granice między sprawcą a skutkiem na tym etapie po prostu nie istnieją.

Obszar ten określa się w literaturze technicznej jako specyficzną przestrzeń, w której operujące siły pozostają całkowicie tożsame ze swoim pierwotnym źródłem. Nie nabierają one tu żadnej niezależności, funkcjonując jako bezpośrednie, nierozdzielne przedłużenie zasady początkowej. Gęstość tego rejonu jest na tyle subtelna, że wyklucza autonomię elementów.

Obowiązuje tu rygorystyczna zasada analityczna, według której nie mieszka w tym rejonie absolutnie nic poza samymi tymi czystymi siłami. Brak tu jakichkolwiek odrębnych lokatorów, mieszkańców czy zewnętrznych tworów, co czyni ten obszar przestrzenią o radykalnej, niezakłóconej niczym jednorodności.

Na następnym poziomie przestrzeni roboczej pojawia się pierwsze w całym systemie zjawisko wyraźnej odrębności ukształtowanego bytu od jego źródła. Siła, która zstąpiła z góry, zyskuje tu minimalny stopień niezależności od przyczyny, która ją wygenerowała. Jest to fundamentalny moment narodzin pierwszej odrębnej tożsamości wewnątrz całego procesu.

Obszar ten tradycyjnie opisywany jest jako miejsce zamieszkiwane przez tron oraz przez najwyższe rangą, wyspecjalizowane istoty anielskie. Pojawienie się tych pierwszych mieszkańców wskazuje, że przestrzeń stała się wystarczająco gęsta, by utrzymać w sobie formy niebędące już samym stwórcą. Tworzy to ramy dla zaistnienia skomplikowanych hierarchii zależności.

Funkcjonuje to w modelu operacyjnym jako poziom czystego, abstrakcyjnego rozumienia, które pozostaje jeszcze całkowicie pozbawione jakiejkolwiek formy zmysłowej czy oporu fizycznego. Działania zachodzące w tym miejscu opierają się na bezszelestnej wymianie informacji, niewymagającej uciekania się do kształtów czy obrazów przestrzennych.

Na kolejnym etapie procesu zstępowania dochodzi do ostatecznego nadania powołanym wcześniej bytom bardzo konkretnego kształtu oraz w pełni indywidualnego charakteru. To tutaj czysta, abstrakcyjna informacja zostaje wciśnięta w wyraziste ramy i zyskuje rozpoznawalny kontur. Siły zyskują obrys, który pozwala na ich katalogowanie i odróżnianie od siebie nawzajem.

Przestrzeń tę zaludniają liczne i wysoce zróżnicowane zastępy anielskie, z których każdy obóz realizuje ściśle określone, wąskie i specjalistyczne funkcje. Jest to środowisko niezwykle tłumne i zbiurokratyzowane, przypominające mechanizm, w którym każda tryb ma swoje precyzyjnie przypisane zadanie do wykonania. Zjawiska nie są tu już uniwersalne, lecz silnie wyspecjalizowane.

Z punktu widzenia badawczego i ludzkiego doświadczenia jest to dokładnie ten sam obszar, na którym rozgrywa się zdecydowana większość zjawisk rutynowo opisywanych w literaturze jako wizje i sny. Plastyczność tego środowiska pozwala na tworzenie ulotnych scenografii i generowanie symbolicznych przekazów obrazowych.

Ostatni z omawianych obszarów charakteryzuje się bardzo dużą, wbudowaną w niego niejednoznacznością definicyjną. Z jednej strony obejmuje on swoimi granicami najniższą, najbardziej zbitą warstwę świata duchowego, z drugiej zaś bezpośrednio zahacza o twardy świat fizyczny, znany z codziennego doświadczenia. Ta dwuznaczna natura czyni go środowiskiem bardzo trudnym do precyzyjnego opisania.

Wokół tej gęstości zrodził się istotny i nigdy do końca nierozstrzygnięty spór teoretyczny o to, czy mierzalna materia w ogóle mieści się w prawomocnych granicach tego systemu pojęciowego. Pojawiło się pytanie, czy to, co w pełni materialne i stawiające opór, stanowi integralny element tej przestrzeni, czy też leży już poza nawiasem schematu emanacyjnego.

Różne szkoły i środowiska analityczne odpowiadają na ten konkretny dylemat w odmienny sposób, w zależności od przyjętych przez siebie aksjomatów. Niektóre grupy swobodnie włączają ciężką fizyczność w ramy tego poziomu, podczas gdy inne kategorycznie rysują grubą linię, pozostawiając materię poza docelowym obszarem zainteresowań tradycji.

Przejście między poszczególnymi opisanymi poziomami w żadnym wypadku nie jest procesem płynnym, gładkim ani niezauważalnym. Konstrukcja zakłada gwałtowne zmiany ciśnienia i środowiska operacyjnego, co uniemożliwia swobodne przenikanie się zjawisk bez uprzedniej transformacji ich właściwości. Zstępowanie i wstępowanie odbywa się w sposób skokowy.

Między poszczególnymi obszarami istnieje wyraźna, strukturalna przegroda, która działa jak potężny, bezwzględny filtr. Zasłona ta przepuszcza jedynie wyselekcjonowane fragmenty informacji, zatrzymując na sobie to, co nie jest kompatybilne z gęstością następnego rejonu. Zabezpiecza to niższe piętra przed spaleniem przez napór wyższych energii.

Z obecności tych barier wynika twarda i nieodwracalna zasada percepcji: każdy analizowany świat widzi wyraźnie i jest w stanie pojąć wyłącznie to, co znajduje się strukturalnie bezpośrednio pod nim. W stosunku do tego, co znajduje się wyżej, pozostaje on z definicji całkowicie ślepy, dysponując zbyt tępym aparatem poznawczym na tamte częstotliwości.

Główna praktyczna konsekwencja płynąca z tego podziału dotyczy ostrożnej i chłodnej oceny własnych, subiektywnych doświadczeń percepcyjnych. W obliczu tego modelu pojawia się stałe i fundamentalne pytanie o to, z którego dokładnie poziomu pochodzi zjawisko czy przekaz, jakiego adept w danym momencie doświadcza. Kontekst środowiskowy definiuje bowiem wiarygodność otrzymanej informacji.

Tradycja warsztatowa wskazuje jednak na całkowitą i obiektywną niemożność jednoznacznego rozstrzygnięcia tej kwestii w trakcie samego trwania przeżycia. Ludzki umysł, znajdujący się w danym momencie pod silnym wpływem niezwykłego bodźca, w ogóle nie dysponuje narzędziami zdolnymi do chłodnego skalibrowania jego prawdziwego źródła. Ewaluacja staje się możliwa dopiero z perspektywy czasu.

Ostatecznym wnioskiem jest tu bezwzględne stwierdzenie, że faktyczna wysokość i ranga danego doznania absolutnie nie jest prostą funkcją jego intensywności. Fakt, że dane przeżycie wydaje się przytłaczające i potężne w swoim oddziaływaniu, wcale nie dowodzi, że pochodzi ono z wysokiego świata. Silny sygnał na niskim poziomie jest nadal sygnałem z niskiego poziomu.

W tym rozdziale: Cztery Światy i dusza człowieka

  1. Acilut, Bria, Jecira, Asija - łańcuch zstępowania
  2. Cztery Drzewa i teoria „splecionych światów"
  3. Cztery Światy a cztery litery Tetragramu
  4. Cimcum - samoograniczenie Nieskończonego
  5. Szewirat ha-Kelim - rozbicie naczyń
  6. Tikkun - naprawa świata jako zadanie człowieka
  7. Pięć poziomów duszy: nefesz, ruach, neszama, chaja, jechida
  8. Adam Kadmon - praczłowiek i makrokosmos
  9. Gilgul - kabalistyczna nauka o wędrówce dusz
Pełny spis treści: Kabała →

Czytaj także