Drzewo Życia - mapa rzeczywistości
Daat - Otchłań i sefira, której nie ma
Na wielu popularnych wizerunkach graficznych omawianego układu pojawia się pewien dodatkowy punkt o wysoce nietypowym statusie. Zazwyczaj umieszcza się go na centralnej osi, rysując jego kontur za pomocą przerywanej linii, co od razu sygnalizuje jego odmienność od pozostałych elementów. Ten graficzny zabieg ma na celu podkreślenie, że element ten nie jest pełnoprawną częścią standardowej struktury.
Mimo swojej wizualnej obecności na rysunku, punkt ten w żadnym wypadku nie jest liczony jako jedenasta sfera systemu. Wprowadzenie dodatkowego, pełnoprawnego okręgu zburzyłoby całkowicie zamkniętą strukturę matematyczną całego modelu. Autorzy schematów zachowują w ten sposób wierność podstawowym założeniom geometrii układu, unikając jego trwałego odkształcenia.
W literaturze przedmiotu funkcjonuje w związku z tym twarda i często powtarzana formuła kategoryzująca. Głosi ona bezwzględnie, że sfer jest zawsze dziesięć, a nigdy jedenaście, niezależnie od tego, ile elementów pomocniczych dorysuje się na mapie. Zasada ta blokuje wszelkie próby rozbudowywania klasycznego inwentarza pojęciowego o nowe, nieuprawnione byty.
Hebrajski termin służący jako etykieta tego miejsca oznacza w dosłownym tłumaczeniu poznanie. Nie chodzi tu jednak o proces czysto intelektualny czy analityczny, oparty na kategoryzacji danych. Słowo to wskazuje na bezpośrednie, namacalne zaznajomienie się z opisywanym obiektem.
W tradycji biblijnej użycie tego konkretnego rdzenia językowego obejmuje również intymne zjednoczenie cielesne między dwojgiem ludzi. Zastosowanie takiego określenia przenosi środek ciężkości z teorii na rzeczywiste, fizyczne doświadczenie. Wskazuje to na całkowite zatarcie dystansu między podmiotem poznającym a przedmiotem poznawanym.
Jest to zatem poznanie realizujące się wyłącznie poprzez bezpośredni kontakt, a nie przez suchy, zdystansowany opis. Wymaga ono pełnego zaangażowania i obecności, wykluczając możliwość zdobycia pełnej wiedzy jedynie za pośrednictwem relacji zewnętrznych. Zrozumienie mechanizmu działania na tym etapie wymaga porzucenia perspektywy opartej na definicjach.
Jedno z głównych odczytań funkcjonujących w analizie strukturalnej traktuje ten punkt jako miejsce, w którym spotkanie dwóch najwyższych sfer bocznych wydaje swój plon. Prawa i lewa strona układu wchodzą tam w bezpośrednią relację, generując w przestrzeni nowe napięcie. Zjawisko to przypomina zetknięcie dwóch ładunków wytwarzających konkretny rezultat.
W tym ujęciu opisywane miejsce staje się po prostu wynikiem nałożenia się na siebie wyższych sił. Reprezentuje ono owoc tego specyficznego spotkania, krystalizujący się na osi centralnej. Jest to obszar, w którym wcześniejsze, potężne procesy zaczynają nabierać pierwszych, bardzo subtelnych form i zarysów.
Konsekwencją takiego podejścia jest to, że nie traktuje się tego punktu jako osobnej, samodzielnej siły o własnym napędzie. Jest on definiowany wyłącznie jako bezpośredni skutek działania elementów wyższych. Jako czysty rezultat, nie posiada on własnej autonomii, będąc całkowicie zależnym od układu, który doprowadził do jego wygenerowania.
Drugie powszechne odczytanie traktuje to miejsce w sposób diametralnie odmienny, definiując je jako całkowitą pustkę w przestrzeni operacyjnej. Zamiast owocu, dostrzega się tam przede wszystkim przerwę w ciągłości całego schematu. Ten brak fizycznie oddziela trzy najwyższe sfery od rozbudowanej struktury znajdującej się poniżej.
Przestrzeń ta wyznacza w tym modelu granicę, za którą kończy się znany porządek, a zaczyna strefa nieciągłości informacyjnej. Pustka ta nie jest usterką w rysunku, lecz celowym zabiegiem mającym na celu zerwanie powiązań w tym rejonie. System używa wizualnego braku elementu do zakomunikowania trwałego przerwania łańcucha przyczynowo-skutkowego.
W takim wariancie rozpatrywany termin staje się wyłącznie nazwą dla nieobecności, a nie dla jakiegokolwiek pozytywnego bytu. Nie opisuje on przedmiotu, który można zbadać, lecz obszar, w którym struktura traci swoją gęstość. Oznacza to, że słowo pełni tu funkcję negatywnej etykiety nałożonej na miejsce wyłączone z regularnego funkcjonowania mapy.
Obecność tej strukturalnej przerwy w schemacie obrazuje zupełną niemożność swobodnego przejścia z dolnej części diagramu do górnej w sposób liniowy i ciągły. Droga, którą do tej pory podążał analizujący układ, ulega gwałtownemu zakończeniu. Nie istnieje tu żaden naturalny kanał komunikacyjny umożliwiający gładkie i nieprzerwane poruszanie się wzdłuż osi.
Taki stan rzeczy sygnalizuje, że różnica pomiędzy obydwoma oddzielonymi obszarami jest głęboką różnicą rodzaju, a w żadnym wypadku nie stopnia. Wyższa partia nie jest jedynie lepszą lub bardziej wyrafinowaną wersją partii dolnej. Rządzą nią zupełnie odmienne prawa fizyki pojęciowej, niekompatybilne ze wskaźnikami stosowanymi na niższych piętrach.
Wprowadzony zostaje w ten sposób plastyczny obraz przestrzennej przepaści, której absolutnie nie da się przeskoczyć w sposób stopniowy i w pełni kontrolowany. Brak punktów podparcia sprawia, że każdy standardowy krok naprzód trafia na całkowitą próżnię. Rozwiązanie to konfrontuje czytelnika z twardą, nieprzekraczalną granicą samego modelu przestrzennego.
W obiegu kabały hermetycznej wykształcił się niezwykle silny i popularny motyw celowego przekraczania omawianej przerwy strukturalnej. Przedstawia się to działanie jako radykalny etap rozwoju, który bezwzględnie wymaga całkowitego porzucenia dotychczasowej tożsamości adepta. Odbiorca dowiaduje się z instrukcji, że zachowanie starej formy uniemożliwia zrealizowanie tego zadania.
Autorzy tworzący na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku wprowadzili do tej hermetycznej narracji dodatkową figurę strażnika strzegącego tej przestrzeni. Ten zabieg koncepcyjny miał na celu zilustrowanie ogromnych trudności związanych z próbą siłowego przejścia na drugą stronę. Postać ta pełni w ich modelu funkcję bezwzględnego sprawdzianu dla każdego podróżującego umysłu.
Należy jednak kategorycznie zaznaczyć, że cały ten rozbudowany motyw dramatyczny nie posiada absolutnie żadnego odpowiednika w klasycznych źródłach żydowskich. Dawne traktaty po prostu nie opisują ani zjawiska strzegącej istoty, ani procedur celowej utraty ego w tym konkretnym miejscu układu. Jest to całkowicie niezależna innowacja środowisk okultystycznych, zbudowana na pierwotnym zarysie strukturalnego zerwania.
Praktyczna lekcja płynąca z analizy tego miejsca dla początkującego jest niezwykle bezpośrednia. System ten, poprzez swoją fizyczną budowę, sam z góry wskazuje na twardą granicę własnej stopniowości i logicznej przewidywalności. Informuje on otwarcie użytkownika, że edukacja realizowana krok po kroku ma swój ostateczny kres.
Wymusza to wyrobienie w sobie bardzo chłodnej podejrzliwości wobec wszelkich instrukcji gwarantujących płynny rozwój, rzekomo pozbawiony jakichkolwiek bolesnych zerwań. Skoro sam główny rdzeń schematu zawiera w sobie fundamentalną przerwę operacyjną, obietnica całkowicie bezbolesnej drogi staje się warsztatowo niewiarygodna. Brak strukturalnej ciągłości przeczy teoriom o łatwej asymilacji wszystkich poziomów.
Jednocześnie tradycja wyraźnie podkreśla, że całe to zagadnienie w ogóle nie jest tematem do rozstrzygania na wczesnym etapie nauki. Konfrontacja ze wspomnianą barierą dotyczy wyłącznie bardzo zaawansowanych etapów analizy systemu. Na samym początku pracy uwaga powinna skupiać się wyłącznie na opanowaniu w pełni spójnej, niższej części diagramu, odkładając kwestię przepaści na czas, gdy będzie ona miała realne znaczenie.